Spotkanie pod niebem – 14 luty 2014r.

 

Od wielu tygodni, w ramach spotkań Gromady Otwartej, nie zebraliśmy się pod dachem oratorium, lecz pod wielkim dachem nieba. Nie straszna nam była bijąca swym blaskiem po oczach pełnia Księżyca, ani przesuwające się po niebie jak chytre lisy obłoczki zagarniające swymi ogonami to ten, to tamten kawałek nieba. Głodni rozgwieżdżonego (w ramach piątkowych spotkań) sklepienia rozstawiliśmy wielki teleskop SW N-305/1500 i skierowaliśmy go najpierw na największą planetę Układu Słonecznego – Jowisza i bardzo bliskiego mu wtedy księżyca Io (Kallisto, Ganimedes i Europę też było widać). Zapowiadał się interesujący tranzyt! Ale zanim on nastąpił...

...lustro teleskopu zaczęło ogniskować światło majestatycznej Wielkiej Mgławicy w Orionie (M42) – tak jasnej, że nawet blask pobliskiej pełni jej nie mógł zagłuszyć. Niestety nasze oko ludzkie ze względu na małą ilość czopków odpowiedzialnych za widzenie barwne nie dopatrzyło się kolorów jak na zdjęciach, ale za to dzięki dużej ilości pręcików, widzących skalę szarości, można było podziwiać przebogatą strukturę mgławicy w tychże odcieniach. Tu również była okazja do przypomnienia sobie rodzajów mgławic dostępnych obserwatorom: emisyjnych, refleksyjnych i ciemnych.

Kiedy już pręciki naszych oczu nasyciły się światłem z M42, zapragnęliśmy spojrzeć na coś, co nie zawsze będziemy mogli podziwiać – światło, które mknęło do nas przez 12 milionów lat, z „pobliskiej” galaktyki Cygaro” (M82), a trwać będzie jeszcze tylko przez kilka tygodni – czyli światło pochodzące z wybuchu supernowej, jednego z największych wybuchów powstających we Wszechświecie. Na podłużnym kształcie galaktyki widocznej nawet przy pełni, błyszczała jedna gwiazdka. Na zarysie obcej galaktyki obserwator nie jest w stanie dostrzec pojedynczej gwiazdy należącej do niej, chyba że... wybuchnie ona jako supernowa dokładnie tyle lat temu, ile lat świetlnych dana galaktyka odległa jest od nas. Wpatrzeni w okular teleskopu podziwialiśmy zatem blask wybuchu, który miał miejsce... 12 mln. lat temu! (i kto powiedział, że podróże w czasie są nie możliwe...).

Ponieważ pełnia Księżyca nie pozwoliła na zobaczenie ciemniejszych obiektów (nieudana próba dostrzeżenia Mgławicy Krab – M1) zdecydowaliśmy się na przeglądnięcie naszych „firmowych” obiektów – gromad otwartych:) Na pierwszy ogień poszły Chichotki czyli obiekty ha i chi należące do konstelacji Perseusza – dwie blisko siebie gromady otwarte (χ i h), choć ogniskowa instrumentu 1500mm i okular 11mm pozwoliły na obserwowanie w danym momencie tylko jednej z nich. Potem gromada M52 w Kasjopei i na sam koniec NGC 457asteryzm E.T. (również w Kasjopei), który o tej porze roku leżał sobie na boku.

Na koniec (nie bojąc się już o „akomodację oka”) wylądowaliśmy na Księżycu w okolicach Zatoki Rosy (Sinus Roris) podziwiając okoliczne kratery, których niewielka ilość cieni pozwoliła na odsłonięcie nieco plastyczności krajobrazu Księżyca w pełni. Blask był jednak tak duży (mimo założonego filtra księżycowego), że przez chwilę jedno oko widziało świat w nieco ciemniejszych barwach. Dużym zainteresowaniem cieszyła się także obserwacja Księżyca w... lustrze wtórnym teleskopu, które z kolei odbijało się w jego lustrze głównym (patrz zdjęcie). 

Tu młodzi obserwatorzy już musieli rozejść się do domów, ale ja z p. Łukaszem postanowiliśmy wrócić jeszcze na Jowisza i delektować się nieco przebogatymi barwnymi formacjami w atmosferze tej największej planety naszego Układu. Formacjom tym towarzyszył okrąglutki cień rzucany przez księżyc Io. To cudowne uczucie, kiedy patrząc na tą małą czarną kropkę, ma się świadomość, że tam właśnie jest... zaćmienie Słońca!

Na koniec jeszcze kilka prób astrofotografii planetarnej i wypróbowanie nowej kamery Atik 314e mono p. Łukasza (tzw. first light) i chowanie sprzętu, aby był gotowy na następne obserwacje! GALERIA

ks. MS